Aktualności

Czy mamy prawo do bycia zapomnianym w Internecie?

Bezprecedensowy wyrok zapadł na naszym podwórku wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawie dotyczącej usunięcia na żądanie konkretnej osoby nieaktualnych bądź nieprawdziwych danych z wyszukiwarki internetowej Google (sygn. I C 3/14).

Powód żądał usunięcia informacji o ściganiu go listem gończym z wyników wyszukiwania podnosząc, że pojawianie się tego rodzaju wpisu narusza jego dobra osobiste. Żądał on od amerykańskiego hegemona internetowego aż 300 tys. zł. zadośćuczynienia i 200 tys. zł. zapłaty na cel społeczny. Sąd oddalił jego powództwo z powodu braku udowodnienia, że list w ogóle został wydany lub został np. cofnięty oraz podniósł, że celem publikacji takiego listu jest upowszechnienie wizerunku oraz innych danych w celu ochrony interesu publicznego, a nie naruszenie czyichś dóbr.

Tego rodzaju pozwy wpłynęły do sądów w całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce, z powodu wygranej sprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Google Spain v. AEPD and Mario Costeja González (sygn. C-131/12). W orzeczeniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził właśnie, że operator wyszukiwarki jest odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych pojawiających się w wyszukiwarce, które są publikowane przez osoby trzecie.

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie nie powinien być jednak zniechęcający dla osób szukających ochrony swojego prawa do bycia zapomnianym przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Jest on jednak przestrogą, że samo pojawienie się precedensowego, korzystnego dla powoda, wyroku w danej sprawie nie zwania go od ciężaru sumiennego udowodnienia wszystkich okoliczności.

Źródło: biznes.pl

 Do góry