Publikacje

Polska regulacja umów na czas oznaczony jest niewłaściwa

Ministerialny projekt nowelizacji kodeksu pracy musi udzielić odpowiedzi na pytanie, jaki jest maksymalny dopuszczalny okres umowy na czas określony oraz jaki powinien być minimalny i maksymalny okres wypowiedzenia - twierdzi adwokat Michał Tomczak.

Minister Pracy i Polityki Społecznej zapowiedział 8 września br, że jeszcze we wrześniu możemy spodziewać się projektu zmian kodeksu pracy w zakresie dotyczącym umów zawieranych na czas określony, przygotowanego przez resort pracy.

Nowelizacja będzie przewidywała zarówno maksymalny czas trwania takich umów (w założeniach 36 miesięcy) oraz dłuższy okres ich wypowiedzenia – nie dwa tygodnie, a tyle, ile przewidują przepisy dotyczące umów zawartych na czas nieokreślony. Ponadto, zmienione przepisy mają nakładać na pracodawcę obowiązek wskazania przyczyny wypowiedzenia.

Planowana nowelizacja jest wynikiem wyroku wydanego w marcu 2014 roku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał orzekł w nim, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia umów o pracę zawartych na czas określony, który nie jest uzależniony od okresu zatrudnienia - dyskryminuje pracowników.

- Interesujące, że zmiany w polskim kodeksie zainicjowane zostały wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości choć wiadomo od lat, że polska regulacja w odniesieniu do umów na czas oznaczony jest niewłaściwa - uważa adwokat Michał Tomczak z Kancelarii Tomczak i Partnerzy Spółka Adwokacka.

Adwokat Tomczak dodaje, że w tej chwili mamy taką oto sytuację, że zgodnie z art. 33 kodeksu pracy każda umowa na czas określony może być rozwiązania za dwutygodniowym terminem wypowiedzenia. W praktyce oznacza to, że każda umowa zawarta na okres powyżej roku jest dla pracodawcy bardziej korzystna, niż umowa na czas nieokreślony, w tym ostatnim przypadku przy rocznym zakładowym stażu pracy mamy miesięczne wypowiedzenie. Nie mówiąc już o umowa przekraczających trzy lata zakładowego stażu pracy.

W praktyce więc dochodziło do sytuacji, gdy umowy zawierane były formalnie na bardzo wiele lat – na tak długi okres, że w rzeczywistości stosunków pracowniczych nie jest rzecz choćby rozsądną tylko, tak długie okresy zakładać. Nie mniej jednak – bez względu na to, na jak długi okres formalnie umowa obowiązywała – i tak, w każdym przypadku mogła być ona rozwiązana za dwutygodniowym wypowiedzeniem.

W sprawie niedobrego, pozwalającego na tanie manipulacja prawa musiał interweniować – jak to zawsze bywa w takich przypadkach – Sąd Najwyższy. W jednym z wyroków (wyrok z 7 września 2005, II PK 294/04) Sąd ten stwierdził, że zawarcie, że zawarcie umowy na 9 lat z dwutygodniowy terminem wypowiedzenia może być oceniane jako obejście prawa.

Adw. Tomczak twierdzi, że manipulowanie okresem wypowiedzenia przy użyciu tego przepisu do pewnego stopnia było także następstwem interpretacji kodeksu przyjętej przez Sąd Najwyższy który zaakceptował pogląd, zgodnie z który przy żadnej umowie na czas określony pracownik nie musi mieć zagwarantowanych sześciu miesięcy bez wypowiedzenia –wystarczy, aby umowa zawarta była na dłużej, niż na 6 miesięcy i wówczas, może być wypowiedziana choćby po miesiącu.

Adwokat Tomczak uważa, że w każdym przypadku projekt musi jednak udzielić odpowiedzi na następujące pytania: Jaki jest maksymalny dopuszczalny okres umowy na czas określony (z uwzględnieniem treści art. 251 k.p.. Jaki powinien być minimalny i maksymalny okres wypowiedzenia; Czy należy dopuścić zawieranie umów na czas określony, które mogą być wypowiadane praktycznie bezzwłocznie po jej zawarciu?

Dawniej – kwestia miała poważne podteksty teoretyczne, związane z naturą stosunku prawnego zawartego na czas określony. Dzisiaj – chodzi już tylko i wyłącznie o to, jak uniknąć notorycznych w tej mierze nadużyć związanych wykorzystywaniem w stosunkach pracy tego typu umowy - dodaje Tomczak.

 Do góry