Sprawy

Przewrotny paradoks złotej damy

Każdy, kto ogląda film „Złota dama”, opowiadający niezwykle prawniczą historię sławnego obrazu Gustava Klimta wie, że głównym dylemat rozstrzygany w tym filmie przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych dotyczył kwestii, czy roszczenia kierowane wobec podmiotu mającego siedzibę w innymi państwie (w tym przypadku chodziło o rząd austriacki) mogą być przedmiotem orzeczeń sądów amerykańskich.

W Stanach istnieje bowiem silna tendencja orzecznicza zmierzająca do tego, aby wszystkie sprawy z udziałem obywateli amerykańskich mogły być przedmiotem orzekania przez sądy amerykańskie.

W prowadzonej przez Kancelarię sprawie polski prawnik praktykujący w Nowym Jorku przekonuje, że sprawa między polskimi obywatelami może być przedmiotem orzeczenia sądu nowojorskiego. Gdyby poprowadzić tę idę do końca to będzie mogło się okazać, że wszystkie sądy na całym świecie są zupełnie zbędne, bo właściwie każda sprawa będzie mogła – czy może wręcz powinna - być rozstrzygnięta przez sąd Stanów Zjednoczonych.

Być może jednak zdrowy rozsądek wyznaczy jednak granice temu pomysłowi na uproszczenie funkcjonowania światowego sądownictwa.

 Do góry