Zaznacz stronę

W czwartek 25 czerwca 2020 roku klub piłkarski Liverpool zdobył mistrzostwo Anglii – w tym dniu bowiem zostało przesądzone, że nikt Liverpoolu już w lidze nie dogoni. Wiadomość ta dostała się do wszystkich najważniejszych serwisów informacyjnych internetowo-telewizyjnych na świecie, zwykle opatrzona komentarze, że Liverpool czekał na mistrzostwo od 30 lat.

Flaga Liverpool FC

To jest o tyle interesujące, że bardzo wiele klubów „czeka” na mistrzostwo od bardzo wielu lat, dłużej, niż Liverpool i nikt ich czekania w ten sposób nie komentuje. W tej informacji jest zaszyte w gruncie rzeczy stanowisko, że w jakiś sposób Liverpoolowi ten tytuł się należy. I to, i całe podejście opinii światowej do tego zdarzenia wyraża nietypową raczej, jak na podzielony świat piłki nożnej, sympatię do tego klubu.

Ja sprzyjam Liverpoolowi od ponad 40 lat (nie lubię słowa „kibicuję” bo to mi się nadmiernie kojarzy z kolesiami ze stadionu, którzy podniecają się wszystkim, co tu i teraz a w sprzyjaniu jest bowiem bardziej ogólny cel i sens), wiem o tym klubie bardzo dużo, taki dużo, jak można wiedzieć będąc prowadzonym pasją i miłością do czegoś tak mało materialnego, jak klub piłkarski. Wielu ludzi podejrzewa, że klub to piłkarze, trener, może stadion. Milionowa kasa, prawa telewizyjne i tak dalej. Tak, to wszystko jest. Ale klub to metafizyka, to symbolika, to skojarzenia. Jerzy Pilch powiedziałby to – mówił to- całe życie o Cracovii, o ile wiem Jan Paweł II też. Ja to mówię i myślę o Liverpoolu.

Wiem mnóstwo, ale cały czas się dowiaduję nowego, lub raczej – odkrywam nowe skojarzenia. Liverpool to Reds, czerwoni. Formalnie Bill Shankly, były górnik od 15 roku życia, z lewackim myśleniem o świecie zarządził ten kolor po to, by straszyć przeciwników. Ale jeżeli ktoś wie, kim był Shankly ten rozumie, że jemu nie tylko o to chodziło.

Wybór tego koloru pochodzi z czasów, gdy na całym świecie, a zwłaszcza u nas nie był on jeszcze tak obrzydzony przez realny socjalizm i sowiecką zaborczość. Ten kolor był kolorem walki o równość i sprawiedliwość. Bo Liverpool właśnie tak był i tak jest. Był klubem robotniczym, teraz jest klubem społecznie i równościowo zorientowanym, o lewicowej tożsamości. Być może zresztą dlatego budzi on powszechną sympatię, bo pomimo zaangażowania w miliardowy biznes, pomimo że nasi piłkarze, trener i właściciele to multimilionerzy – to przecież nikt nie przeszkadza milionerom promować społecznej różnorodności i wrażliwości.

Taki stan umysłu klubu i taka właśnie tożsamość klubu znajduje w tym klubie wyraz na każdym kroku, kolor skóry nigdy nie miał tu żadnego znaczenia, starczy zresztą spojrzeć, mamy w sumie trzech różowawych-rudych w tym Szkota, dwóch brodatych a reszta to wszystkie odcienie ciemnego. Na trybunach zresztą jest mocno podobnie.

A przecież – to jest sport, w sporcie programowo o wielu rzeczach się nie mówi, odcinanie się od wszelkich politycznych przechyłów stanowi tu rodzaj dobrego tonu. Ale i tak na ogół wszyscy wiedzą, o co chodzi, bo w powietrzu jest owa właśnie metafizyka, duchowość, a ona jest politycznie przesunięta w „tą” stronę.

Niedawno na stronach kibicowskich czytałem wymianę zdań na temat Brexitu, bo to bractwo jest radykalnie antybrexitowe, w której jeden z posterów mówił co wygranie zwolennikowi konserwatystów, jak go spotka na Anfield. Ktoś mu na to odpowiedział, że nic mu nie powie, bo zwolennika Partii Konserwatywnej na Anfield nie spotka.

Kiedyś tych różnic nie rozumiałem, kompletnie nie byłem na nie wrażliwy. Margaret Thatcher wydawała mi się doniosłym światowym przywódcą i może nawet była. Ale wtedy nie rozumiałem wcale tego, że prawica brytyjska, konserwatyści, to tacy sami pisowcy, tylko co najwyżej w lepszych garniturach i mówiąc po angielsku. Co może nie stanowić decydującej różnicy jeżeli chodzi o rozumienie społecznych zawikłań.

Po prostu przez wiele lat nie rozumiałem, że kibicuję klubowi lewicowemu, otwartemu światopoglądowo, równościowemu, przez to powszechnie kochanemu. Nie rozumiałem, co coś mnie do nich przyciągało, aż do zniewolenia. To jest ta piłkarska metafizyka.